Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielono mi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielono mi. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 maja 2018

maj



z dnia na dzień zazieleniło się, pąki wybuchły kwiatami, przed nami najpiękniejszy miesiąc w roku! Tak bardzo na to czekałam...







kosz z konopii: helenhouse.pl

czwartek, 2 lutego 2017

47 dni do wiosny




odliczanie do wiosny czas start! Dni coraz bardziej słoneczne, ale mróz trzyma. Dlatego każda ilość zielonego w domu bardzo wskazana :) A Wy, jak przybliżacie się do wiosny? 
Ps. Zdjęcie z liściem paproci w dużym formacie do wzięcia od ręki, zainteresowane osoby proszę o kontakt mailowy.



sobota, 30 kwietnia 2016

it's not easy being green



za chwilę zaczyna się maj, najbardziej zielony miesiąc w roku. Rośliny doniczkowe to po fotografii i czekoladzie mój kolejny wielki nałóg. Jestem w świecie roślin początkującym amatorem, nie potrafię zapamiętać skomplikowanych nazw, gorzej, bo nie pamiętam nazw co najmniej połowy roślin, które mam w domu. Uwielbiam odwiedzać stare kwiaciarnie i gawędzić z właścicielkami. Uczę się małymi krokami, mam tendencję do przelewania moich roślinek *ach pewnie ma już za sucho, to podleję... Wykończyłam tym kiedyś pewnego pięknego storczyka i od tego czasu jakoś się ich boję. Mogę jednak powiedzieć, że mam rękę do sukulentów. Najokazalej rozrósł się jak dotąd aloes, wspaniała roślina lecznicza, do której mam wielki sentyment. I przez sentyment zapragnęłam mieć w domu geranium, jutro zamierzam je rozsadzić i podarować sadzonkę komuś, kto na nią bardzo czeka :) 
A Wy, macie w domu kwiaty?

dobrej nocy
Natalia

Ps. obsadziłam dziś balkon pierwszymi pelargoniami, po raz pierwszy wybrałam czerwone :)



niedziela, 13 marca 2016

8 dni do wiosny




nie wiadomo kiedy umknęło mi kilka tygodni, dni do wiosny można już odliczać na palcach. Jak co roku nie mogę się jej doczekać, deficyt zieleni daje się we znaki, dlatego co rusz znoszę nowe rośliny do mieszkania, a na ścianie powiesiłam powiększone do formatu plakatu zdjęcie paproci z ubiegłego roku. Postanowiłam wydrukować kilka takich plakatów, jeśli chcielibyście takie u siebie, proszę piszcie na mojego maila.
Zostało już tylko 8 dni do wiosny! :)


Ps. wiem, że obiecałam Wam inny post, nie lubię wstawiać niedopracowanych zdjęć, dlatego proszę Was jeszcze o chwilę cierpliwości...







czwartek, 4 lutego 2016

fotografowanie moja pasja




dawno dawno temu zarzekałam się, że nie będę robić zdjęć cyfrowym aparatem. Jakoś mnie ta cyfra nie przekonywała. Dumna byłam, że mam Zenita mamy w fajnej skórzanej torbie i że umiem założyć film. Gorzej było z jego zwinięciem, bo zawsze był lekki niepokój, że niechcący naświetlę kliszę i moje najważniejsze na świecie ujęcia nigdy nie zostaną wywołane. A wtedy to wiadomo, koniec świata będzie. Klisza to była klisza, żaden cyfrowy przetwornik nie odda kolorów tak jak Kodak Portra powtarzałam. Do tego był ten cały rytuał wywoływania odbitek w ciemni, to był długi proces od przemyślanego kadru, do zdjęcia na papierze, naświetlania, wywoływania, utrwalania, płukania, suszenia, poprawiania odbitek w nieskończoność, prawdziwy slow, coś dla mnie.
Od tego czasu jednak duuuużo się zmieniło, 15 lat temu w życiu bym nie pomyślała, że kiedyś będę robić zdjęcia telefonem. I że będę z nich zadowolona. Niestety życie przyspieszyło, ciemni dawno już nie ma, mój czas na zdjęcia skurczył się niemiłosiernie, więc mając do wyboru zdjęcie z telefonu, lub żadne, wiecie co wybrałam. Wzbraniałam się długo, że na blog nie wrzucę zdjęć z komórki, bo to słaba jakość, bo to nie to, bo nie mam wpływu na ustawienie czasu i przysłony, bo coś tam jeszcze.
Niedawno musiałam przerzucić wszystko z telefonu, bo po prostu zapchała mi się karta. A jak już zobaczyłam te zdjęcia na komputerze, to stwierdziłam, że trochę Wam jednak pokażę ;) 
Chcecie więcej?

Ps. kiedy ostatni raz wydrukowaliście sobie odbitkę jakiegoś zdjęcia? Ja nie pamiętam...







sobota, 13 czerwca 2015

pilea



Mało mnie tu ostatnio. Co nie znaczy, że u mnie nic się nie dzieje. Jakiś czas temu miałam okazję odwiedzić Agnieszkę w jej wspaniałym domu. Wiem, że trudno to sobie wyobrazić, ale jej mieszkanie na żywo wygląda jeszcze piękniej niż na zdjęciach. Do dziś nie mogę wyjść z podziwu jaki Aga ma talent do aranżowania przestrzeni. Kochana, pokłony! W jej domu czułam się chyba lepiej niż we własnym, bo z ogromnym żalem stamtąd wyjeżdżałam. 
A na koniec Aga nie wypuściła mnie z pustymi rękami, zobaczcie co od niej dostałam :)