właśnie wróciliśmy z tygodniowego pobytu w górach. Baterie naładowane, głowa pełna pięknych wspomnień, oczy nacieszone górskimi krajobrazami. Wybraliśmy Karkonosze, zdecydowanie mniej turystów niż w Tatrach i nawet zdarzyło się, że raz idąc w góry byłam prawie sama na szlaku! Co innego centrum Karpacza, niestety na deptaku disco polo, kicz i śmierdzące oscypki... Smutne, jak stare zabytkowe drewniane chatki niszczeją, a w ich miejsce buduje się pomalowane paskudnym kolorem szkaradztwa...
Przywozicie sobie pamiątki z wakacji? Ja w tym roku zupełnie nieoczekiwanie trafiłam do istnego raju, z którego przywiozłam prawie 60 letnie krzesełko Casala. Marzyłam o takim od dobrych kilku lat! Trzeba tylko uzupełnić zdarty z siedziska fornir i zedrzeć starą farbę, choć zastanawiam się, czy nie zostawić tej starej, co myślicie?
A o tym wspaniałym miejscu ze starociami napiszę Wam w kolejnym poście :)
A o tym wspaniałym miejscu ze starociami napiszę Wam w kolejnym poście :)
















































