Ojjj, długo mnie tu nie było! Jak co roku, nastały dla mnie ciężkie czasy, możliwość zrobienia zdjęcia skurczyła się raptem do dwóch dni w tygodniu, a i czasem przez te dwa dni ciężko znaleźć chwilę, aby wyjąć aparat... No dobra, gdyby to była chwila, to by się pewnie udawało, a że to zajmuje trochę więcej czasu, to inna sprawa :) Dziś się jednak udało. Ustrzeliłam parę nowych kadrów. Kiedyś wspominałam, że w naszym mieszkaniu pojawia się coraz więcej szarych i czarnych akcentów. I coś mi się wydaje, że na tym się nie skończy. Kilka nowych plakatów i pokój odmieniony. Co poza tym? Jesienna szaruga na całego, za moment będę musiała sprzątnąć z balkonu ostatnią skrzynkę pelargonii. Mam nadzieję, że szczęśliwie przezimują w piwnicy do następnej wiosny. Jako rasowy zmarźlak muszę mieć też stale pod ręką jakiś ciepły kocyk. Od niedawna cieszę się z najcieplejszego i najpiękniejszego na świecie wełnianego pledu. Oczywiście w kolorze szarym. Same zobaczcie :)
Tymczasem zmykam pod kocyk. Trzymajcie się ciepło!
Ps. dziękuję za wszystkie zgłoszenia do jesiennego rozdania! Obiecuję na dniach wylosować zwycięzcę, bądźcie czujne :)
A plakaty i wełniane pledy znajdziecie w Kapibarze.